wtorek, 19 czerwca 2012

Kolory Warszawy, kolory Londynu


 W domu jest bezpiecznie. Balkon z berlińskim widokiem na dachy, przyjaciele, szprycery z syropem z czarnego bzu, gramofon. Niedaleko rodzina i pies. Rower, przestrzeń, wszystko znane, własne. Londyn miał być straszny i obcy, bałam się wpaść w ten wielki brzuch pocięty skomplikowanymi labiryntami metra, gdzie na chodnikach rozdeptują cię tysiące ludzi. Okazał się przyjazny, oszałamiający jak ogromna karuzela, z której nie chce się schodzić. Jak długo można na niej wytrzymać? Niektórzy zostaną na rok, inni na całe życie. Męczy, ale daje jedno bezcenne uczucie - pęd, w którym czujesz, że żyjesz. Wokół są przyjaciele, słychać polski język, jest też rodzina. Świat jest mój i dla mnie. Nie ma strachu. 



















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz