Dziwny stan. Jeszcze daleko do wyjazdu, ale odkąd kupiłam bilet, wszystko się zmieniło. Małe rzeczy wydają się jaskrawsze i już teraz wyglądają trochę jak wspomnienie. Jestem w dwóch miejscach na raz. A właściwie w czterech. Jeszcze na Ochocie, ale już jakby w Ursusie. Jeszcze w Warszawie, ale myślami już trochę na Wyspach. I wrażenie święta, świętego czasu. Słyszałam o tym uczuciu od kogoś, kto dużo podróżuje, ale pierwszy raz mam tak sama. To dobry, niespokojny stan.
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz