piątek, 24 sierpnia 2012

Zenicie, co potrafisz?


Różni ludzie różnie mówią o fotografii. Jedni radzą zrobić chociaż studium, inni twierdzą, że to strata czasu i pieniędzy, bo wszystko można ogarnąć samemu, z pomocą książek, a przede wszystkim metodą prób i błędów. Ostatnie dni w Warszawie przed londyńską eskapadą poświęcam na testowanie możliwości mojego staruszka. Jak zwykle mnie zadziwia. Nie przejmuję się "zadymieniem" kadrów, skoro spodziewałam się po prostu czarnej plamy lub całkowicie rozmazanych obrazów. I tak - fotografuję pieski (właściwie to mojego psa Julka), kościół przy placu Narutowicza, przyjaciół i znajomych w czasie nocnych eskapad, wspólnych posiłków i spacerów. Uczę się. I jeszcze bardzo wiele nauki przede mną. 




























Brak komentarzy:

Prześlij komentarz